Pacjenci szpitali są zagrożeni niedożywieniem, w tym niedoborami poszczególnych mikroskładników, tj. witamin i pierwiastków śladowych (minerałów). Lekarze nie rozpoznają ani stanów ich niedoboru, ani konsekwencji tych stanów. I myli się ten, kto myśli, że to najnowszy raport o polskiej służbie zdrowia. To wnioski z pracy przeprowadzonej przez pracowników szpitala uniwersyteckim w Lozannie (Szwajcaria) w oparciu o badania z całego świata. 

Część z tych niedoborów jest skutkiem takiego a nie innego położenia geograficznego danego kraju i dotyczy zapewne większości populacji. Do takich zalicza się niedobór jodu (im dalej od morza, tym większy), selenu, żelaza, cynku czy witaminy A (kraje trzeciego świata) albo D (Polska i inne kraje europejskie). Inne są charakterystyczne dla danej choroby, np. konieczność żywienia pozajelitowego wiąże się z poważnym wyzwaniem indywidualnego opracowania optymalnego jego składu. Ale nie tylko. Jeśli bowiem nawet posiłek ma przepisowe 1800 kcal, wcale nie musi pacjentowi smakować, nie musi też pacjent mieć apetytu – regułą jest niedojadanie, co już przekłada się na istotne ryzyko niedoborów żywieniowych. Inni chorzy mogą mieć zaburzenia wchłaniania wynikające z choroby współistniejącej, np. niedokrwienia czy zapalenia. Inni wreszcie – zwiększone zapotrzebowanie, co niekoniecznie pokryje dieta szpitalna. Inni są na diecie ścisłej… Jak widać, obraz może być złożony, ale w jego centrum nieodmiennie znajduje się ryzyko niedożywienia.

Według autorów pobyt na oddziale szpitalnym wiąże się z ryzykiem:

  • niedoboru energii w diecie (<1500 kcal);
  • dodatkowego niedoboru mikroskładników.

Najczęściej na niedobory są narażeni chorzy:

  • z przewlekłą chorobą wątroby;
  • po operacjach zmniejszenia żołądka;
  • z chorobami zapalnymi jelit;
  • z kardiomiopatią;
  • z niewydolnością serca;
  • z przewlekłą chorobą nerek
  • nadużywający alkoholu;
  • z trudną sytuacją socjalną.

Do najczęstszych składników, których brakuje pacjentom oddziałów chirurgicznych i internistycznych, należą:

  • żelazo;
  • cynk;
  • witamina B1;
  • witamina B12;
  • witamina C.

Najprostszym rozwiązaniem jest:

  • podanie witaminy B1 już przy przyjęciu do szpitala (30% populacji zachodniej nadużywa alkoholu i są w grupie ryzyka niedoboru tiaminy);
  • rozważenie suplementacji preparatem wielowitaminowym.

Trzeba przyznać, że są to znacznie prostsze metody niż zastanawianie się nad tym, jak poprawić jakość żywienia szpitalnego, która jest problemem systemowym. Koszt jednej tabletki dziennie jest pomijalny.

Pytanie za sto punktów brzmi: jak to może wyglądać w Polsce? Niestety nie odbiega od nakreślonego obrazu. Mamy do dyspozycji raport Najwyższej Izby Kontroli z 2018 r., którego wnioski są smutne, dyplomatycznie rzecz ujmując… szkoda tylko, że NIK nie wspomniał o tabletkach wielowitaminowych, które mogliby sobie zawczasu kupować ci, którzy udają się do szpitala w trybie planowym.

Na podstawie

J Clin Med. 2019 Jun 28;8(7). Micronutrient Deficiencies in Medical and Surgical Inpatients. Berger MM, Pantet O, Schneider A, Ben-Hamouda N.

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s