Vitis labrusca, czyli winorośl lisia albo winorośl amerykańska to specyficzna odmiana winogron, o odmiennym smaku i zapachu od winogron europejskich (właściwości winorośli lisiej są często określane jako „ziemiste”). Na kontynencie amerykańskim jej różne odmiany służą do wyrobu win czerwonych (Bordo, Concord, Delaware) lub białych (Niagara, Catawba).

Samo słowo „lisia” w nazwie rośliny jest niezbyt szczęśliwym (żeby nie powiedzieć wprost: błędnym) tłumaczeniem angielskiego „foxy”, którym to słowem Amerykanie określają smak tych winogron – jest ono tu używane w znaczeniu „ponętny” i nie ma nic wspólnego z lisem. Dokładnie tak samo, jak piosenka Jimmiego Hendrixa „Foxy lady” – nie jest o lisicy, tylko o atrakcyjnej kobiecie.

Brazylijscy naukowcy wzięli na warsztat naszą bohaterkę – smakowitą winorośl zwaną lisią – w celu oceny jej wpływu na organizm. Podeszli do badania niecodziennie, bo postanowili porównać działanie wina z niesfermentowanym sokiem uzyskanym z odmiany Bordo Vitis labrusca.

W tym celu zaproponowali 15 ochotnikom udział w eksperymencie, który polegał na spożyciu jednego albo drugiego i pobraniu krwi, aby świat naukowy mógł się dowiedzieć, jakie zmiany w ich organizmach nastąpią w wyniku degustacji. Żeby uniknąć błędu, uwzględniono też grupę kontrolną, która otrzymała czystą wodę (współczujemy, ale mamy nadzieję, że po badaniu pozwolono im skosztować pozostałych napojów). Przygotowano też linię komórek neuronalnych, aby sprawdzić ich zachowanie pod wpływem inkubacji w roztworze soku lub wina.

Po godzinie od spożycia 100 ml napoju w grupach raczonych sokiem lub winem zaobserwowano spadek stężenia glukozy we krwi, zjawisko metabolicznie ze wszech miar korzystne i pożądane. Sok (ale nie wino!) zredukował stężenie kwasu moczowego, co powinni docenić wszyscy cierpiący na dnę moczanową. Oba badane napoje zmniejszyły wskaźniki stresu oksydacyjnego, co uwidoczniono to zarówno w badaniach biochemicznych krwi, jak i w teście oceniającym generację wolnych rodników tlenowych w komórkach nerwowych – choć te ostatnie reagowały pozytywnie głównie na sok, nie wino. Wino wręcz działało odwrotnie, czyli skracało życie komórkom nerwowym (a sok wydłużał). Sceptykom od razu wytrącimy z ręki samonasuwający się argument – za zjawisko to nie odpowiadał alkohol, tego bowiem nasze wino zostało pozbawione przed zakropleniem do hodowli komórek (pytanie tylko, czy płyn ten nadal można nazywać winem…).

Tak czy inaczej, winorośl lisia okazuje się mieć istotny wpływ na parametry stresu oksydacyjnego w ludzkim organizmie, przy czym sok ma tu wyraźną przewagę – tylko on chroni szczególnie wrażliwe komórki przed obumarciem. Wino nie jest złe, ale nieprzefermentowana winorośl lisia jest ewidentnie lepsza – zwłaszcza, jak widać, dla dobrego działania mózgu. Komórki nerwowe po narodzeniu się nie mnożą, tylko wyłącznie umierają, dlatego każde działanie, które je chroni, prawdopodobnie w jakimś stopniu odsuwa od nas alzheimera, parkinsona i parę innych chorób układu nerwowego, których nikomu nie należy życzyć. Pijmy zatem winorośl lisią!

Źródło

J Nutr Metab. 2018 Mar 1;2018:4384012. Acute Consumption of Bordo Grape Juice and Wine Improves Serum Antioxidant Status in Healthy Individuals and Inhibits Reactive Oxygen Species Production in Human Neuron-Like Cells. Copetti C, Franco FW, Machado EDR, Soquetta MB, Quatrin A, Ramos VM, Moreira JCF, Emanuelli T, Sautter CK, Penna NG.

 

 

 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s