Gwarancji nie da nikt, ale można te szanse pokaźnie zwiększyć, przestrzegając kilku prostych zasad. Część z nich dotyczy diety i wskazuje na możliwą rolę suplementacji.

Za sporą część szans na długie życie odpowiadają geny, ale można je wspomóc odpowiednim stylem życia – piszą włoscy naukowcy z Uniwersytetu Kampanii im. Luigiego Vanvitellego w Neapolu. Nie od dziś wiadomo, że środowisko, w którym żyjemy (a także nasze pożywienie) jest w stanie regulować aktywność poszczególnych genów, innymi słowy – włączać je lub wyłączać. Może być nawet tak, że zmiany te będą trwałe i zostaną przekazane potomkom! Nauka o wpływie środowiska na aktywność genów nazywa się epigenetyką i jest jednym z dynamicznie rozwijających się działów genetyki.

Do najważniejszych genów, w których różnice przekładają się na długość życia człowieka, należą m.in:

  • geny układu sirtuin (enzymy uczestniczące w metabolizmie glukozy);
  • geny apolipoprotein (białka uczestniczące w transporcie tłuszczów i cholesterolu);
  • geny czynnika transkrypcyjnego forkhead box O3A (regulują aktywność genów regulujących życie, rozmnażanie i zwłaszcza śmierć komórek – tak by nastąpiła w odpowiednim momencie);
  • geny kodujące syntazę tlenku azotu (enzym odpowiadający za wytwarzanie tego niezwykle ważnego związku, uczestniczącego m.in. w regulacji napięcia naczyń krwionośnych).

Autorzy są zwolennikami istotnego udziału w starzeniu zjawiska hormezy, które polega na tym, że mała ilość „stresu” biologicznego jest dla organizmu korzystna, a dopiero w większych dawkach działa destrukcyjnie. Do stresorów, które w małych dawkach wydłużają życie, zalicza się np. temperaturę, promieniowanie jonizujące (teoria wciąż kontrowersyjna), oksydanty, wysiłek fizyczny oraz restrykcje kaloryczne. Tak, głodowanie, posty, byle nie przesadne, najprawdopodobniej wydłużają życie! Mamy na to dowody z badań na zwierzętach i obserwacje populacji spożywających posiłki o niskiej wartości energetycznej (np. na Okinawie tuż po II wojnie światowej). Wiemy też, że regularny post, nawet niekoniecznie ścisły (wystarczy ograniczyć kalorie o przeszło połowę), za to comiesięczny, poprawia markery metaboliczne i hormonalne wiązane z procesami chorobowymi, które mogą życie poważnie skracać (np. powodując nadciśnienie lub przewlekły stan zapalny). Jak się wydaje, wydłużenie życia może powodować ograniczenie ilości w diecie nie tylko niezdrowych tłuszczy, ale i możliwe, że białka! (U zwierząt życie wydłuża nawet nieprzyjmowanie pojedynczych aminokwasów, jak tryptofan czy metionina, ale nie ma na ten temat jeszcze badań z udziałem ludzi).

Innymi słowy, co za dużo, to niezdrowo. Jedzenie mało ma przed sobą wielką przyszłość jeśli chodzi o wpływ na zdrowie. A biorąc pod uwagę, jak produkowana jest dziś żywność i jakie „dodatkowe” substancje w sobie zawiera (pestycydy, antybiotyki…) wiedza ta staje się dodatkowym argumentem za ograniczeniem ilości jedzenia.

A gdzie tu miejsce na suplementy?

Okazuje się, że pewne naturalne substancje, jak resweratrol, kwercetyna i być może inne polifenole roślinne oraz pewne leki pochodzenia naturalnego (metformina, rapamycyna) są w stanie uruchamiać te same układy molekularne i szlaki sygnałowe w komórkach, które aktywują się pod wpływem głodu.

Resweratrol silnie zwiększa aktywność sirtuin (enzymy związane z długowiecznością!), dzięki czemu poprawia wrażliwość tkanek na insulinę i zmniejsza stres oksydacyjny, z kolei kwercetyna działa przeciwzapalnie i przeciwnowotworowo – i być może to właśnie te mechanizmy odpowiadają za wydłużenie życia. Aby to wyjaśnić, będą potrzebne badania kliniczne. Póki co wszystko układa się w logiczną całość – wszelkie substancje wygaszające przewlekły stan zapalny (a do takich należą polifenole roślinne) powinny przyczyniać się do wydłużenia życia, tlący się stan zapalny bowiem ma rolę destrukcyjną.

Podobnie można się spodziewać korzystnego wpływu na długość życia innych nutraceutyków – tych, które korzystnie wpływają na procesy metaboliczne czy wzrostowe, co do których znamy geny, których warianty statystycznie zwiększają szanse na długie życie (wymienione wyżej). Wiele jest jednak jeszcze do wyjaśnienia, bo natura i organizm ludzki nie działają tak prosto, jak byśmy chcieli – wiemy na przykład, że wiele do powiedzenia ma nasza flora jelitowa i że różne osoby mogą kompletnie inaczej odpowiadać na tę samą interwencję żywieniową. Rozwikłanie tych zależności zajmie pewnie dziesiątki lat (o ile nie dłużej).

Na podstawie

Biogerontology. 2019 Oct;20(5):605-626. Genetic background, epigenetic factors and dietary interventions which influence human longevity. Costa D, Scognamiglio M, Fiorito C, Benincasa G, Napoli C.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s