Autorzy z Centrum Badań nad Aromatycznymi Roślinami w Lehi (USA) oraz Wydziału Chemii Uniwersytetu w Alabamie zwracają uwagę na coraz częstszy problem fałszowania olejków eterycznych z kadzidłowca. 

Fałszowanie naturalnych produktów nie jest niczym nowym, historia tego procederu sięga czasów starożytnych. W Rzymie Cezara walczono z nieuczciwymi sprzedawcami oliwy, w dzisiejszych czasach zresztą wcale nie jest lepiej.

Kadzidłowiec to szczególny przypadek rośliny, z której uzyskuje się żywicę o szczególnych właściwościach zdrowotnych, bardzo cenną (uważa się nawet, że żywica ta była jednym z darów Trzech Króli dla Chrystusa). Nadmierna eksploatacja kadzidłowca jest niemożliwa, daje bowiem coraz gorsze jakościowo surowce, stąd olejek eteryczny z kadzidłowca jest dość drogi. Jeden z popularniejszych gatunków kadzidłowca to Boswellia carterii; pochodzi z Somalii, gdzie hodowla w teorii spełnia zasady „organiczności”. Jednak to, że olejek jest „organiczny” sprawy nie załatwia, jeśli nieuczciwy producent zmiesza go z olejkiem o podobnym aromacie, ale innych właściwościach.

Jedną z metod obrony przed tą nieuczciwością jest badanie unikatowej sygnatury surowca (tzw. fingerprint), np. za pomocą wysokosprawnej chromatografii cieczowej. To badanie daje w rezultacie krzywą pozwalającą wykryć związki chemiczne zwykle niewystępujące w składzie oryginalnej rośliny. I tak dzieje się w przypadku kadzidłowców. W olejkach z nich wykryto bowiem ostatnio nowy, nietypowy związek, metoksydekan. Początkowo naukowcy myśleli, że produkują go rośliny nadmiernie eksploatowane, pobrano więc próbki żywicy z obszaru hodowli. Wykryto dzięki temu, że to nie zła strategia ekspolatacji powoduje obecność metoksydekanu, ale domieszka żywicy z zupełnie nowego gatunku kadzidłowca – Boswellia occulta. Cóż, dla tamtejszego farmera czy jeden krzew, czy drugi, może nie czynić różnicy, z botanicznego punktu widzenia oba mogą mieć zupełnie różne właściwości, a już na pewno nie jest uczciwie opisywanie źródła takiego olejku jako B. carteri. 

Innymi słowy – nie certyfikat organiczności, ale rygorystyczne testy jakości i skrupulatność producenta mogą zagwarantować czystość i jakość olejków eterycznych.

Na podstawie

Plants (Basel). 2019 Apr 4;8(4). Organic Certification is Not Enough: The Case of the Methoxydecane Frankincense. Johnson S, DeCarlo A, Satyal P, Dosoky NS, Sorensen A, Setzer WN.

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s